poniedziałek, 25 listopada 2013

Wracając wczoraj z zajęć pojechałam do IKEI. Kupić ramki na zdjęcia, bo kolejnych nie mam gdzie wkładać. Powtarzałam sobie 'tylko ramka i wychodzę'! W sklepie dzikie tłumy, gorąco, a ja w płaszczu i szaliku, bo przecież tylko po jedną rzecz przyszłam tak na moment. Uwielbiam ten sklep, po drodze musiałam zajrzeć w każdy kąt i w efekcie do kasy dotarłam cała obładowana. Foremki do ciastek, bo z fantastycznym reniferem, kocyk, bo przyda się z pewnością, poduszka, bo za 2,50 to aż grzech nie wziąć... do tego jeszcze kilka drobiazgów i znów mój budżet ucierpiał ;) Po powrocie do domu schowałam wszystko do szafy, żeby R. nie widział. Stopniowo będę mu pokazywać po jednej rzeczy, wtedy szok będzie mniejszy, że znowu zostawiłam w IKEI majątek. On jeszcze nie wie, ale to wszystko w sumie i tak nam się przyda :)
 PS. Spadł pierwszy śnieg, a ja skończyłam ciasto watykańskie. Przepyszne a dzięki skórce z pomarańczy pięknie pachnie i zapowiada zbliżające się Święta :)



4dni!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz